Dzień po dniu, czyli wymiana młodzieży po galindzku / Day after day - the youth exchange in Galinds’ style

Aleksandra Lemańska, Monika Ożga

DZIEŃ 4 pl

Nareszcie na kajaki! Humory dopisywały od rana. Tym razem kontynuowaliśmy spływ i grę terenową na odcinku Krutyń – Ukta. Słońce rozleniwiało nas na tyle, że przerwy w wiosłowaniu były częste – na wodzie i na lądzie. Tymczasem, o ironio losu, mieliśmy trenować sprawność galindzkich wojowników w zdobywaniu pożywienia i łupów. Za ich przykładem ćwiczyliśmy więc w dwójkach rzut surowym jajkiem na odległość i polowaliśmy z wody na różnobarwne chusteczki ukryte po brzegach rzeki. Po powrocie spotkaliśmy się z Ewą, która przygotowała dla nas zestaw gier i zabaw, które pozwoliły lepiej poznać nam siebie nawzajem i naszepodejście do… historii. A kiedy zrobiło się ciemno, wyruszyliśmyw mazurskie knieje kontynuować rywalizację w zespołach międzynarodowych, tym razem w nocnej grze terenowej. Jak się okazało, posiadając latarkę i mapę zgubić się można tak samo po polsku, jak i po chorwacku i turecku. Niemniej jednak nikt nie odnalazł się z pustymi rękami – z Puszczy Piskiej wynieśliśmy bowiem sześć zdobytych flag z naszymi drużynowymi znakami!

DAY 4 uk

Finally the kayaks! We had a good humor from the morning. This timewe were continuing the game and kayaking trip on the distance of Krutyn – Ukta. The sun made us lazy so much that breaks in paddling were frequent - on the water and on the land. Yet, ironically, we had a task to train efficiency of Galinds’ warriors in obtaining food and loots. For example we trained ourselves in couples in throwing raw eggs at an increasing distance and hunted out of the water different colored handkerchiefs hidden on the banks of the river. After returning we met up with Ewa, who has prepared for us a set of games that allowed us to get to know each other and our approach to the history. And when it got dark, we went to the forest to continue the adventure in international teams, this time in a night outdoor game. As it turned out, even having a flashlight and a map we were able to get lost, the Poles as well as the Croatians and the Turks. However, nobody has finished empty-handed –from the forest we took away six captured flags of our team signs!

belka_dol2
Facebook
YouTube